wtorek, 20 stycznia 2015

Babciowo i Dziadkowo...

Ci "dzieciaci" to pewnie pamiętają, ale Ty bezdzietny Czytelniku także nie zapomnij.
21 stycznia to Dzień Babci, a 22 to Dzień Dziadka!!!
Oczywiście odwiedzimy w tych dniach Babcie i Dziadka Pauli. Zawitamy na herbatkę do mojej Babci. Z podwójnym prezentem, wszak Dnia Prababci nie ma, więc uściski od Prawnuczki odbierze także jutro :-)
I choć obowiązku dnia codziennego nie zezwolą na wizytę na cmentarzu w tych dniach to w weekend pojedziemy na pewno. Paula zapali znicz na grobie swojego Dziadka, a my na grobach mojej Babci, Prababci i Dziadków. Pod krzyżem zapalimy znicze ku pamięci Babć i Dziadków Męża, których mogił, nie mamy możliwości nawiedzenia ze względu na dzielące kilometry.
Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. I Ciebie Drogi Czytelniku także do tego namawiam. Warto chociaż przy takich okazjach zatrzymać się i pomyśleć przez chwilę. Groby tych zmarłych, które odwiedzisz to Twoje korzenie. Dbaj o pamięć o nich!

Dzień Babci i Dzień Dziadka to także ważne dni w życiu moich uczniów. Wielu z nich mieszka ze swoimi babciami i dziadkami, więc laurki dla nich przygotowaliśmy już dzisiaj, aby mogli je wręczyć przy jutrzejszych porannych buziakach :-)

Kwiatki dla babć :-)


Koszule z krawatami dla dziadków :-)


Moi Rodzice i Teściowa, tradycyjnie już, dostaną kalendarze z wnuczętami, ale robienie laurek to wielka frajda, więc Paula też je wykonała :-)





Miłego świętowania wszystkim życzę :-)

sobota, 17 stycznia 2015

Zimowo?

Jak Wam się podoba taka wiosenna zima?
Jak dla mnie może taka być co roku. Ale, no właśnie, jak dla mnie. Bo jestem dorosła i nie muszę skrobać rano auta, nie muszę jeździć po śniegu, bo padający śnieg nie zasypuje mi okularów, bo nie muszę co chwilę prać i suszyć przemoczonych dziecięcych ubrań. No i dochodzimy do sedna sprawy - dziecięcych! A co z dziećmi? One tak bardzo czekają na ten biały puch! Jakaż była radość w czasie lekcji jak za oknem pojawiły się śnieżynki! Jakaż była radość jak wracając z przedszkola Paula wydeptywała wszystkie trawniki, bo tam jeszcze trochę śniegu było! No cóż, jestem mamą, jestem nauczycielką i widzę jak te dziecięce oczy wpatrują białego szaleństwa i nie jestem w stanie przejść obok tego obojętnie. Też chcę, żeby spadł śnieg! Dla nich! Z zaciśniętymi zębami przejdę przez te wszystkie niedogodności, aby tylko móc usłyszeć piski radości i zobaczyć roześmiane, pomalowane przez mróz na czerwono, buzie :-)

Tymczasem zawstydzamy zimę i mamy nadzieję przywołać ją tym do porządku!

Zrobiliśmy śnieżynki z plasteliny i ryżu.



Na razie stawiamy papierowe bałwanki, ale liczymy, Zimo Droga, na te śnieżne :-)


Oczywiście nie zapominamy także o zimowych piosenkach. Ich także nie brakuje na naszych lekcjach.

Myślicie, że to coś pomoże? :-)


piątek, 2 stycznia 2015

Noworocznie...

Przeczytałam dzisiaj taką zagadkę:

"Były sobie trzy żaby spływające na liściu w dół rzeki. Jedna z nich postanowiła wskoczyć do wody. Ile żab pozostało na liściu?
Na liściu nadal są trzy żaby. Dlaczego? Ponieważ postanowić a wykonać to dwie różne sprawy. "

Opisana sytuacja idealnie przedstawia mój stosunek do noworocznych postanowień. Nie czyniłam ich nigdy i ten rok nie jest wyjątkiem. Nie widzę powodu, aby postanawiać coś akurat 1 stycznia. A czemu nie 17 marca? A może lepiej 8 czerwca? No chyba, że wolisz 23 października? Nie wiadomo co przyniesie życie i jak będę potrzebowała dokonać w nim zmian to żaden 1 stycznia nie będzie mi do tego potrzebny.
Zastanawiam się także po co w ogóle coś postanawiać? Czy to coś zmienia? Najczęściej słyszę, że ludzie postanawiają rzucić palenie, jeść mniej słodyczy, zapisać się na zajęcia ruchowe, schudnąć. Od postanowienia zmiany się nie dokonają - potrzeba działania!

Życzę Ci Drogi Czytelniku, aby rok 2015 był rokiem działania ku realizacji Twoich marzeń :-) Sobie też tego życzę :-)

PS A skoro o zmianach mowa to jak Wam się podoba blog "po remoncie" :-) Trwają jeszcze drobne prace wykończeniowe, ale jestem już bliska mojego ideału :-)

W tym miejscu dziękuję moim prywatnym grafikom, dzięki którym mam swoje własne logo. I. i A. buziaczki dla Was <3

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Poświątecznie...

"Święta, święta i po świętach" - to zdanie przewija się ostatnio wśród wielu osób. A ja jakoś nie mogę się z tym zgodzić. Bo o ile pierwszy człon "święta, święta" oznaczający zapewne przedświąteczną gorączkę ma w sobie wiele z prawdy, tak ten, że tak ciach prach i jest już "po świętach" jakoś do mnie nie przemawia. Przecież zanim to "po" to było jeszcze coś w trakcie. A jakie wspaniałe było to "w trakcie", prawda? A ile pięknych wspomnień po sobie pozostawiło? A ile serc odmieniło? No więc ja się pytam: Jakie "po świętach"? Ten czas rokrocznie zostawia po sobie mniejszy lub większy ślad, więc może i kalendarzowo jest już "po", ale w wielu sercach jest jeszcze "w trakcie".
Moje wigilijne wspomnienie znacie. A jakie jest to świąteczne? Przede wszystkim radosne! To były święta spędzone wśród rodziny. A jak jest rodzina w komplecie to nie może być inaczej niż radośnie. Do tego jeszcze dochodzi gwarnie, głośno i wesoło :-) I takie były moje tegoroczne święta. Do tego stopnia gwarne, że mało kto i mało kiedy, tracił te cenne chwile na pstrykaniu fotek. I w związku z tym z tych dni jedynie garstka zdjęć. Nie mamy nawet tradycyjnego, rodzinnego zdjęcia przy choince :-) Ale kto by się tym przejmował!
Udało się natomiast mojemu Mężowi uchwycić w kadrze renifery zanim zostały pożarte :-)


Po każdym takim świątecznym, gwarnym dniu następował spokojny wieczór spędzony we własnym domu. Cieszę się, że mamy taką możliwość, ponieważ lubię także te świąteczne chwile, które celebrujemy tylko w naszym trzyosobowym gronie i w zaciszu naszego domu.







 

Po świętach za sprawą naszych ukraińskich przyjaciół pojawiła się u nas także popularna w tamtym kraju, szklana choineczka z bombkami. Cenię sobie takie ozdoby za ich wyjątkowe pochodzenie i za to, że są czymś więcej niż zwykłym bibelotem. I. i M. jeszcze raz dziękujemy :-)




sobota, 27 grudnia 2014

Wigilijnie...

Bo kiedy On źle się czuje to Ona smaży karpia zamiast Niego.
Bo kiedy On walcząc z chorobą ubiera się odświętnie.
Bo kiedy On jest już przy stole to dla Niej nieistotne jest włożenie nowej sukienki.
Bo kiedy On słucha Słów Bożych czytanych przez swoją najstarszą córkę patrząc na dwie pozostałe...
Bo kiedy On ma przy sobie wszystkie wnuczęta...
Bo kiedy On dzieląc się białym chlebem nie wypowiada ani słowa...
Bo kiedy Jego wilgotne oczy mówią wszystko...
Bo kiedy nie można wypuścić Go z objęć...

Bo kiedy dzieje się to wszystko to ja przeżywam swoją najpiękniejszą Wigilię...

Kocham Cię, Tato!!!





niedziela, 21 grudnia 2014

Śnieżynkowo...

Widzę, że temat moich nieumytych okien wzbudził Wasze niemałe zainteresowanie :-) Specjalnie dla Was pociągnę go dzisiaj dalej :-)
Kto ma umyte okna i chciałby je ozdobić? A może macie okna nieumyte (tak, tak jak ja :-) ) i należałoby je zasłonić? Na oba te przypadki jest proste i efektowne rozwiązanie. A oprócz tego, że jest proste i efektowne to nie wymaga nakładu finansowego na wyszukane materiały. Dodamy jeszcze do tego możliwość wkładu w ozdobę każdego członka rodziny i mamy rozwiązanie idealne - śnieżynki 3D :-)


Robiłam takie w pracy na rodzinnych warsztatach świątecznych. Dzieciaki zachwycone, bo każdy robił ramię, a po połączeniu sopelków wykonanych przez każdego z rodziny mamy przepiękną całość. Rodzice byli bardzo zaangażowani w pracę i dzięki temu każda rodzina mogła zabrać ze sobą do domu własnoręcznie zrobioną ozdobę zimową. Tu krótka fotorelacja w warsztatów.

Instrukcji wykonania takich śnieżynek nie brakuje w internecie, więc nie będę tutaj tworzyć kolejnej. Zerknijcie tu lub wpiszcie w wyszukiwarkę "śnieżynki 3d".

To do dzieła! Zawstydźmy śnieg i zróbmy go sobie sami :-)

PS Wiem, że mojej śnieżynce zabrakło szóstego ramienia , ale nie wiem jak to się stało :-)